wtorek, 15 sierpnia 2017

10 / domowe SPA

Moje poranki są bardzo nostalgiczne. Z kubkiem gorącej kawy niedbale odsłaniam wielkie okno w salonie, a promienie słońca nieśmiało wskazują na kurz, który unosi się gdzieś w powietrzu. Za oknem bardzo cicho, słychać tylko śpiew ptaków. Tęsknie za leśnym klimatem, miauczeniem kotów i śmiechem dzieci, które przypominały mi o tym, że jeszcze nie tak dawno sama nim byłam. To jeden z tych wolnych dni kiedy mam tyle do zrobienia, że wolę po prostu usiąść i poczekać aż to wszystko zrobi się samo. Jedną ręką robię miejsce na stole, drugą stawiam na nim kawę. Jak zacząć ten dzień? Po tygodniu pracy marzę tylko o tym aby położyć się w wannie i nie myśląc o niczym zająć się sobą. O tym właśnie chciałabym wam dzisiaj napisać.

Domowe SPA dla każdego. Wydaję mi się, że każdy z nas jest w stanie znaleźć jedną, dwie godzinki w tygodniu i skupić się na swoim ciele. Zacznijmy od przygotowania łazienki. Ważne jest to, że jeżeli nie mieszkamy sami dać znać domownikom o tym, że planujemy zająć łazienkę na jakiś czas. Przecież nie chcemy w pośpiechu wyskakiwać z wanny. Z pola widzenia powinny zniknąć rzeczy, które będą nas dekoncentrowały bądź źle na nas wpływały. Z czystym sercem polecam ustawienie kilku małych świeczek bądź jednej zapachowej. Ja uwielbiam zapach wanilii. Moją ulubioną jest Yankee Candle Vanilla Cupcake.



Lubię gorącą wodę w wannie także obok stawiam sobie zawsze szklankę wody albo soku. Przynoszę sobie ręczniki, przygotowuję kosmetyki, których będę używała. Wyznaję zasadę, że żeli do kąpieli nigdy nie za wiele także mam w czym wybierać. W ostatnim czasie namiętnie używam tych z firmy Imperial Leather. Mają ogromny wybór zapachów od słodkich owocowych po stonowane kwiatowe. Myślę, że każdy znajdzie w ich ofercie znajdzie coś dla siebie.



Jakiś czas temu zafascynowałam się peelengami do ciała, które można wykonać samemu w zaciszu domowym. Najpierw poszukałam kilka przepisów w internecie, a potem zaczęłam kombinować sama. I takim oto sposobem moim ulubieńcem stał się peeling kawowy. Nic bardziej skomplikowanego. Potrzebujemy zwykłej, czarnej, sypanej kawy. Do niej po uprzednim zaparzeniu wedle uznania możemy dodać jakiś olej. Moim ulubionym jest kokosowy. Czasami dodaję również cynamon. Zapach kawy w łazience pobudza zmysły i potrafi dać niezłego kopa z samego rana :) Według mnie to najlepszy peeling. Jego wykonanie nie jest drogie a działa cuda. Taka mała rada ode mnie - najlepiej wykonać go pod prysznicem i zostawić na kilka minut na całym ciele. Kawa robi trochę bałaganu ale efekt gładkiego ciała po jest tego wart!


Nie zapominajmy o twarzy. W internecie jest wielki szał na maseczki w płachcie. Narazie nie mam swojej ulubionej - jestem raczej na etapie testów. Wiem, że każdy znajdzie w ofercie drogerii coś dla siebie. Jest w czym wybierać - od takich w kształcie zwierząt po takie, z których robi się piana!



Po umyciu włosów nakładam na nią maskę na minimum 15 minut. Moje ulubione to te z firmy Kallos. Włosy po nich są miękkie, odżywione i ładnie pachną.


Czasami jak mi się przypomni to używam balsamu do ciała. Najczęściej Dove albo Nivea :)
Jak widzicie nie ma tego wiele a dzień odrazu staję się przyjemniejszy.

Jak wy spędzacie swoje wolne dni? Lubicie domowe SPA?

Pozdrawiam :)